
Przez ostatnie półtora roku słyszeliście zapewne o tych lub owych manewrach prezesa USA, aby wzbogacić się na urzędzie i nie czuć się już tak ubogo w otoczeniu technooligarchów. Doniesień było tyle, że spamiętać wszystkiego nie sposób, a i stworzenie pełnej listy wydaje się niemożliwe. Zrobiłem jednak co w mojej mocy, aby przygotować podsumowanie, które pozwalałoby na docenienie nowej jakości w amerykańskiej polityce.
Od razu zastrzegam jednak, że poniższe zestawienie to tylko cząstka całości, bo Trump wypuszczał też na przykład swoje kolekcjonerskie monety i karty, a także biblie, buty czy smartfony własnej marki, a przez ostatni rok miały też miejsce setki sytuacji, kiedy najpierw wychwalał jakąś firmę (np. Dell czy Palantir), a później okazywało się, że sam miał już jej akcje. Oprócz tego były też frywolne pozwy i ugody sądowe wypłacane przez korporacje, które wolały zapłacić Najwyższemu Przywódcy, niż ryzykować problemy ze strony instytucji federalnych. O pewnych rzeczach mogłem też zwyczajnie zapomnieć.
W tej notce skupiam się na samym prezydencie i jego bezpośrednim otoczeniu, choć to tylko drobny element całego patologicznego zjawiska prowadzącego do ciągłego transferu zasobów od klas pracujących do kapitalistów. Opis szerszego procederu wymagałby osobnej analizy.
KRYPTOWALUTY
Witkoff (kumpel Trumpa i jego wysłannik ds. Bliskiego Wschodu) założył z dziećmi Trumpa World Financial Liberty Inc. (WLFI), która posłużyła im do stworzenia kryptowaluty WLFI oraz stablecoina dolarowego USD1. Oprócz potencjalnych bardziej ambitnych celów, o czym więcej napiszę może innym razem, cała wesoła familia skupiona wokół Pomarańczaka może teraz czerpać dochody z funkcjonowania tych wehikułów finansowych (emisja tokenów, opłaty za transakcje, odsetki od oprocentowania, sprzedaż udziałów, itd.). Własne kryptowaluty ustanawiają też formę zupełnie legalnej korupcji, gdzie każdy wpłacający większe sumy może oczekiwać przychylności ze strony Burger Fuhrera.

Tahnoon bin Zayed Al Nahyan – brat prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nazywany czasem “The Spy Sheikh” – potajemnie nabył w styczniu 2025 r. 49-procent udziałów w WLFI, gdzie transakcja opiewała na kwotę 500 milionów dolarów. Około 187 milionów z pierwszej transzy trafiło do podmiotów należących do rodziny Trumpów, a kolejne wypłaty trafiły do jednostek powiązanych z Witkoffem oraz innych współzałożycieli.
Oczekuje się teraz, że WLFI uzyska federalne uprawnienia bankowe, które umożliwiałyby rozliczanie transakcji finansowych podobnych do tych realizowanych przez Venmo czy PayPal, dzięki czemu rodzina Trumpów mogłaby otrzymywać prowizje związane ze zwykłym handlem detalicznym. Polecam krótki materiał wideo opisujący ten plan.
To jednak bynajmniej nie jest jedyna eskapada Stabilnego Geniusza do świata wirtualnych monet. Przed WLFI były jeszcze szybkie wałki na meme-coiny – zwane też gównowalutami – których najlepiej znanym przedstawicielem był promowany onegdaj przez Muska dogecoin. W tym środowisku prawdziwą plagą są tzw. rug-pulle, których odpowiednikiem w świecie realnym jest zbieranie przez sklep zamówień i zapłat, ale bez późniejszego wysyłania obiecanych produktów. Tak właśnie stało się z krypto-pieniążkiem prezydenta ($TRUMP), co wzbogaciło go o ok. $636 miliona, podczas gdy pierwsza dama zarobiła na swoim odpowiedniku ($Melania) „jedynie” $18 milionów, biedaczka. Ten szajs został wypuszczony poza World Financial Liberty właśnie dlatego, że były to jawne wały, które miały zwyczajnie ograbić naiwnych.

Rodzina Trumpa zagarnęła już przynajmniej 2.3 miliarda dolarów z kryptowalut, choć myślę, że ta suma może być jeszcze niedoszacowana, a do tego z każdym dniem wzrasta.
UŁASKAWIENIA

Trump ułaskawił Changpeng Zhao, który przyznał się wcześniej do prania brudnych pieniędzy i umożliwiania prowadzenia transakcji przez terrorystów i innych przestępców poprzez swoją giełdę kryptowal Binance. Dlaczego, ah dlaczego mógł liczyć na łaskę? Otóż Zhao kilka miesięcy wcześniej pomógł Trumpowi uruchomić jego kryptowaluty, a później dodatkowo pozyskać dwumiliardowe finansowanie z Abu Zabi!
Trump uwolnił też z więzienia eksprezydenta Hondurasu Juana Orlando Hernándeza, który w Ameryce odsiadywał potężny wyrok za przemycenie 400 ton kokainy. W zamian Hernandez pomógł Pomarańczakowi majstrować przy wyborach w swojej ojczyźnie.
Kolejnym wypuszczonym na wolność jest oszust Davida Gentile, który przekręcił 10 tysięcy ludzi na ponad półtora miliarda dolarów. W tym przypadku nie wiadomo co prezydent dostał w zamian, może to po prostu bliska mu hochsztaplerska dusza..?
Pomarańczak ponownie ułaskawił oszustkę, dla której okazał już łaskę za swojej pierwszej kadencji. Baba wyszła wtedy na wolność, ale niebawem wróciła do dawnego zajęcia i znów wpadła w ręce policji. Jak powszechnie wiadomo, Dobrodziej z Białego Domu jest człowiekiem ceniącym wartości rodzinne, więc przy okazji wypuścił z więzienia także jej brata!
Sumarycznie Trump ułaskawił już ponad 1800 osób, choć to dane sprzed ponad pół roku. Ewidentnie zmierza po historyczny rekord. Trzeba zarazem przyznać, że większość stanowią uczestnicy słynnego szturmu na Kapitol, którzy teraz masowo wracają do więzień. Może to nostalgia za przewidywalnym środowiskiem albo chęć pokuty za grzechy?
Jeśli ktoś woli materiały wideo, to polecam Jona Olivera lub Coffeezillę (krótszy).
INSIDER TRADING
Firma Trump Media & Technology Group (DJT) ogłosiła fuzję z TAE Technologies o wartości 6 miliardów dolarów. Po ogłoszeniu operacji kurs akcji Trump Media poszybował w górę o 42%. Prezydent natychmiastowo zyskał 500 milionów dolarów.
Rynki predykcyjne, np. Polymarket i Kalshi, umożliwiają obstawianie zakładów dotyczących dowolnych zdarzeń i zarabianie na „insider trading”. Jest to szczególnie łatwe dla ludzi z otoczenia najważniejszej osoby na świecie, jaką jest prezydent USA. Nie dość, że synek Trumpa pracuje dla obu wymienionych firm, to platforma technologiczna Pomarańczaka miałaby teraz stworzyć własne kasyno predykcyjne, choć na razie idzie to dość opornie. Postawa prezydenta i promowane przez niego rozwiązania prawne dla rynków predykcyjnych są naturalnie szokująco im przychylne.
Wróćmy jednak do samego zarabianiu na wiedzy o przyszłych ruchach administracji: na kilka godzin przed atakiem na Wenezuelę ktoś obstawił poprzez Polymarket ponad $30k na to, że Maduro zostanie usunięty. Zysk wyniósł $410k. To samo (tylko bardziej) miało później miejsce w związku ze śmiercią przywódcy Iranu. Taką wyliczankę można by ciągnąć jeszcze długo.
Długoletni operator telepromptera Trumpa zarobił ponad sto tysięcy dolarów na rynkach predykcyjnych. Niestety nie należy do grona prawdziwych kolegów, więc zajmie się nim prokuratora.
Trump pisze na swojej platformie Truth Social „Ratheon jest do dupy i się nie wywiązuje z obietnic”, więc natychmiast następuje duży spadek wyceny ich akcji na giełdzie. Dwie godziny później pojawia się kolejny post oznajmiający wzrost wydatków na wojsko o połowę, więc akcje Ratheona natychmiast wystrzelają w górę. Identycznie wyglądała sytuacja w przypadku wojny z Iranem i cen ropy, gdzie cykl proklamacji Trumpa z gatunku wojna-pokój zadziwiająco łatwo manipulował ruchami na rynku kontraktów futures, czemu kilkukrotnie towarzyszyły podejrzane transakcje giełdowe.
Trump nabył akcje firmy Axon o wartości 5 milionów dolarów, a niewiele później agencja ICE zawarła kontrakt o wartości 220 milionów dolarów na kupno jej produktu (tak się akurat złożyło, że tylko jej oferta odpowiadała specyfikacji).
Rachunek maklerski Trumpa prowadził intensywny handel w okresie ofensywy celnej Białego Domu. Podobnie jak w przypadku większości z 21 000 transakcji prezydenta w 2025 roku, informacje o tych operacjach były aż do niedawna utrzymywane w tajemnicy. Sumarycznie opiewały one na kwotę od 212 mln do 695 mln dolarów, co jest wynikiem bezprecedensowym dla urzędu prezydenta.
Rodzinka sekretarza handlu USA (Howard Lutnick) solidnie się obłowi na pierwszej serii ceł nakładanych przez Trumpa. Ich firmy skupywały od innych podmiotów prawa do potencjalnego zwrotu przez państwo opłat celnych po cenie 20-30% ich wartości, a sąd kilka miesięcy temu faktycznie wydał wyrok o ich nielegalności ceł. Nie da się ustalić o jakich kwotach dokładnie mowa, ale myślę, że sekretarz musiał przytulić kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset milionów.
Trochę więcej o insider trading również w tym wideo.
COŚ ZA COŚ

Bezos wydał ok. 75 miliona dolarów na dokument o Melanii (ponoć straszliwy gniot), z czego Najpomarańczowszy Przywódca przytulił 11 baniek, a pierwsza dama 28. Dodajmy od razu, że to był zarazem jeden z najbardziej kosztownych dokumentów w historii, który okazał się totalną klapą finansową.
Trump dostał od Kataru samolot za $400M, który po kadencji będzie mógł zatrzymać dla swojej „fundacji”, czyli de facto wykorzystywać go na własne potrzeby.
ICE zakupiło mnóstwo magazynów, w których ma rzekomo urządzać ośrodki zatrzymań. Ceny nabycia były jednak często wielokrotnie wyższe niż rynkowe, a właściciele budynków znajdowali się w otoczeniu Trumpa.
Firma Reynolds American przekazała 5 milionów dolarów na rzecz organizacji wspierającej Trumpa w wyborach (MAGA Inc.). Kilka dni później Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała nowe wytyczne umożliwiające koncernom tytoniowym sprzedaż aromatyzowanych e-papierosów i saszetek o wyższej zawartości nikotyny, co otwierało im drogę na wart 6 miliardów dolarów rynek e-papierosów.
Jared Kushner dostał 2 mld dolarów od saudyjskiego funduszu. Zapewne dlatego, że jest takim sprawnym biznesmenem, a nie z okazji faktu, że jest zięciem prezydenta, uczestnikiem „działań pokojowych” na Bliskim Wschodzie, czy – jak lubi się chwalić – sypiał w łóżeczku, z którego korzystał też okazjonalnie Netenjahu.
Trump oferuje dostęp do briefingów nt. bezpieczeństwa narodowego dla swoich darczyńców. Czyli insider trading za opłatą, choć ja podejrzewam, że będzie to raczej subskrypcja, a nie jednorazowy zakup.
Indyjski miliarder Mukesha Ambani – najbogatszy człowiek w Azji – znalazł się na celowniku Trumpa (chodziło o cła związane z produkcją energii). Cztery miesiące później synowie obu magnatów spotkali się, a start-up potajemnie wspierany przez Dona juniora otrzymał co najmniej $100 milionów dolarów od Ambaniego-ojca.
URZĄD
Trump być może ukradł wenezuelską ropę i ją sprzedał, a część pieniędzy zachomikował na katarskich kontach. Nikt nie wie, na jakiej podstawie i co się stanie z tą forsą – może sobie ją przywłaszczył, a może chowa kasę przed sankcjami lub wierzycielami Wenezueli. Mowa tutaj o przynajmniej 13 miliardach dolarów.
Fundusz „Rady Pokoju” Donalda Trumpa jest pusty. Pomimo obietnic wpłat w wysokości 17 mld dolarów organizacja utknęła w zawieszeniu, a środki nie trafiają do projektów w Strefie Gazy. Przypominam, że do funduszu miało trafić 10 miliardów od amerykańskich podatników, plus po miliardzie od każdego państwa, które zapisało się do tej organizacji.

Nowy budynek sali balowej obok Białego Domu (plus schron, mały szpital i cholera wie co jeszcze w podziemiach, gdzie jest chyba z 6 czy 8 pięter) miała kosztować $400 milionów, które miały pochodzić od darczyńców. Trump zebrał kasę, ale ani nie wiadomo ile, ani od kogo, a tak naprawdę może ją wydać wedle uznania, bo takiej sytuacji prawo wymagające raportowania zdaje się nie obejmować. Teraz okazuje się, że Najwyższy Przywódca zażądał miliarda publicznych dolarów finansowania na projekt, ponieważ budowa przekroczyła koszty. Kongres odrzucił dotyczącą tego legislację, ale coś mi mówi, że skończy się tradycyjnie: zapłacą podatnicy, Pomarańczak się wzbogaci, a tytani biznesu pozyskają przydatne im wpływy w administracji.
W trakcie transmisji z walki UFC w Białym Domu wyświetlono reklamę kryptowaluty Trumpa. Ma on też udziały zarówno w samym UFC, jak i w pokazującym te potyczki gladiatorów Paramount. Szef UFC wpłacił natomiast bańkę na MAGA Inc., podczas gdy sponsor imprezy dał baniek 35.

Burger Fuhrer robił też najpewniej machlojki przy obchodach 250. rocznicy urodzin USA. Trump stworzył nawet podróbkę organizacji, która miała się zajmować urodzinami państwa i wypuszczał całą paletę obrandowanych w ten sposób produktów.
Trump zarejestrował swoje nazwisko (Donald J Trump Airport, DJT) jako znak towarowy dla oznaczeń lotniskowych w tym samym czasie, kiedy legislatura Florydy chce przemianować tak lotnisko w Palm Beach. Burger Fuhrer będzie mógł z tego czerpać sowite dochody przez lata.
Kiedy Trumpa wybrano po raz drugi na prezydenta, to jego synki miały majątek wartości 40 i 50 mln dolarów. Moment później Don Junior stał się partnerem w bardzo niepokojącym funduszu inwestycyjnym „1789 Capital”, a obaj bracia zostali zaangażowani jako doradcy przez należącą do niego spółkę holdingową Dominari Holdings. Potem nastąpiła kaskada transakcji, która wygląda na chamski transfer pieniędzy z budżetu państwa do firm, które zatrudniły synalków. Finalnie szacuje się, że majątki Dona i Eryka wzrosły przynajmniej do 300 i 400 mln dolarów (obłowili się też potomkowie Lutnicka – sekretarza handlu).
A to dopiero pierwsze półtora roku, jeden kontrakt ma opcję na zwiększenie zaangażowania państwa do poziomu $20 miliardów, a część transakcji Pentagonu jest w ogóle tajna!
Powyższe to jedynie skrót, a jeśli ktoś chciałby więcej, to polecam materiał kanału More Perfect Union. (Można też obejrzeć ze zautomatyzowanym polskim dubbingiem na YT.)
Hoho, „1789 Capital” właśnie zaraportowało roczny zwrot ze swoich inwestycji na poziomie około 200%, podczas gdy średnia dla ich branży wyniosła około 21%! Ten wolny rynek i merytokracja to jednak kur..sko wydajne procesy!
Dodaj komentarz