Gdybologia

Wieprze przed perły.

Drugi Trump, 2026-07

WYBORY

Trump od jakiegoś czasu próbuje zmusić kongres do uchwalenia ustaw SAVE oraz MEGA, które wprowadzałyby poważne obostrzenia wyborcze. Nawet gdyby w kongresie miało się to nie udać, to zmiany są już wprowadzane na poziomie poszczególnych stanów. We właśnie popartym przez kongres papierku zapewniającym finansowanie wojny z Iranem znalazło się $10 miliardów dla tych stanów, które wprowadzą oczekiwane przez Trumpa zaostrzenia przepisów.
Jak miałyby wyglądać i czemu miałyby służyć te obostrzenia? (Jeśli nad opis preferujecie materiał wideo, to polecam filmik More Perfect Union.)

  • Wymów podania dowodu obywatelstwa podczas rejestracji do wyborów, a może i samego głosowania.
    W USA nie ma dowodów osobistych, więc miałby to być paszport (połowa obywateli w ogóle go nie ma) lub akt urodzenia (10% nie ma). Efekty rozkładałyby się oczywiście nierówno, ponieważ im człowiek bogatszy, tym bardziej prawdopodobne, że ma paszport. Biedni nie będą też mieć zwyczajnie czasu albo pieniędzy na załatwianie odpowiednich formalności.
  • Zakaz głosowania korespondencyjnego.
    To oczywiście utrudni życie wszystkim, ale przede wszystkim ludziom znajdującym się najniżej w społecznej hierarchii, którzy mogą zwyczajnie nie mieć czasu na stanie w kolejkach do lokali wyborczych.
  • Zastraszanie potencjalnych wyborców i ingerencja w przebieg głosowania.
    ICE może stać pod lokalami wyborczymi. Łatwo zgadnąć, jak może to wpłynąć na entuzjazm wyborczy osób, o kolorze skóry odbiegającym od bieli. Warto też zauważyć, że firma, która produkowała dotychczas wykorzystywane maszyny do głosowania, została nabyta przez zwolennika MAGA. Urzędująca administracja – federalna, ale przede wszystkim stanowa – ma z natury rzeczy jakieś możliwości prowadzenia manipulacji, choć akurat takie ryzyko ocenia się na niskie.
    Wszystko to ma mieć na celu „zabezpieczenie wyborów”, ale tak naprawdę chodzi o selekcję osób głosujących, a może i dodatkowe machlojki, np. ogłoszenie, że wybory zostały zakłócone i sfałszowane, więc wyniki są nieważne.

Aktywiści współpracujący z Trumpem już od początku roku rozpowszechniali projekt dekretu prezydenckiego, który miałby stwierdzać, że Chiny ingerowały w wybory w 2020 roku. To stanowiłoby podstawę do ogłoszenia stanu wyjątkowego i dawało prezydentowi nadzwyczajne uprawnienia w zakresie głosowania (np. zakazanie głosowania korespondencyjnego czy wykorzystywania maszyn wyborczych). Głupia sprawa, ale Trampek właśnie ogłosił dokładnie takie zarzuty wobec Chin i to podczas telewizyjnego orędzia.

Co najmniej dwóch członków zespołu DOGE Elona Muska utrzymywało potajemny kontakt z grupą dążącą do unieważnienia wyników wyborów w niektórych stanach, a jeden z nich podpisał umowę, która mogła wiązać się z wykorzystaniem danych z systemu ubezpieczeń społecznych do porównania ich ze stanowymi listami wyborców, co oczywiście było nielegalne i może być wykorzystane od odsiewania uprawnionych do głosowania.

AUTORYTARYZM

Członkowie gabinetu Trumpa wierzą, że jest on jedyną osobą, która może uratować Amerykę. „The New York Times” przeanalizował ponad tuzin godzin nagrań z posiedzeń gabinetu, aby zbadać, w jaki sposób członkowie administracji się do niego zwracali. Średnio co szóste zdanie zawierało pochlebstwo pod adresem prezydenta, przyznawało mu zasługi lub krytykowało jego przeciwników politycznych.

Za kulisami administracja Trumpa podjęła szeroko zakrojone działania, aby zapewnić prezydentowi swobodę w mianowaniu lojalnych pachołków na niemal każdym szczeblu administracji rządowej. Organ (Merit Systems Protection Board), który miał być niezależny i chronić urzędników przed wpływami politycznymi w zasadzie skapitulował, a Pomarańczak dostał wolną rękę. To jest wprost część planu „Project 2025”, którego celem jest m.in. przejęcie całej władzy przez prezydenta i maksymalne ograniczenie aparatu państwowego.

Sąd Najwyższy przyznał Trumpowi – oraz wszystkim przyszłym prezydentom – uprawnienie do odwoływania szefów niezależnych agencji lub komisji, uchylając tym samym 90-letnie orzecznictwo ograniczające uprawnienia władzy wykonawczej.

Kongres po raz kolejny zatwierdził przedłużenie uprawnień do inwigilacji, a wielu demokratów tradycyjnie dołączyło do republikanów. Teoretycznie nadzór ma dotyczyć wyłącznie zagranicy, ale wszyscy wiedzą, że to całkowita fikcja, bo istnieje cała paleta luk prawnych pozwalających na inwigilację również obywateli amerykańskich. Wszystko to oczywiście bez żadnego nadzoru sądowego.

Dzień po przejęciu TikToka przez krąg Trumpa wprowadzono cenzurę, a samo słowo „Epstein” wydaje się być zakazane.

Nowy dyrektor generalny TikToka (Adam Presser) twierdzi, że użytkownicy mogą się określać mianem dumnych syjonistów, ale używanie terminu „syjonista” w negatywnym kontekście stanowi mowę nienawiści i konta będą za to blokowane.

Jonathan Greenblatt, dyrektor generalny ADL (organizacja niby walcząca z antysemityzmem, ale tak naprawdę z antysyjonizmem), już wcześniej zadeklarował, że każda skarga dotycząca antysemityzmu jest obecnie natychmiast analizowana przez „systemy sztucznej inteligencji” w celu ustalenia, czy istnieje „możliwość wszczęcia postępowania sądowego”, a następnie przekazania jej do sieci liczącej około 50 tysięcy prawników.

Na całościowy opis działań autorytarnych administracji Trumpa przyjdzie jeszcze czas, bo miałbym w tej kwestii znacznie więcej do powiedzenia. Zwłaszcza w obliczu niedawnych i dość przerażających deklaracji Marco Rubio, których na razie tutaj nie uwzględniłem.

MIĘDZYNARODOWE

Trump właśnie nałożył nowe cła na 60 państw pod pretekstem korzystania przez nie z pracy przymusowej lub kupowania produktów wytworzonych z jej wykorzystaniem. Praca przymusowa to oczywiście pretekst, który ma omijać wcześniejszy wyrok sądu unieważniający poprzednią serię ceł.

Wczoraj przegłosowano ustawę NDAA, która nie tylko daje Pentagonowi 1.15 biliona dolarów finansowania, formalnie zmienia nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny, ale i ściśle scala amerykańskie służby wywiadowcze oraz przemysł obronny ze stroną izraelską. A przypominam, że USA niedawno podniosło zagrożenie szpiegostwem ze strony Izraela na najwyższy poziom! Syjoniści ciągle prowadzą też ludobójstwo (od czasu samego „zawieszenia broni” zabili już znacznie więcej Palestyńczyków, niż Hamas zamordował podczas niesławnego ataku).
Wszystko odbyło się w tradycyjnej formule stosowanej w sytuacji, kiedy wyborcy demokratów są PRZECIW ustawie, ale ich darczyńcy ZA: do republikanów dołączyło akurat tylu demokratycznych buntowników, że głosowanie przeszło. W skrócie: unipartia.

Pomarańczak zatwierdził porozumienie jądrowe z Arabią Saudyjską, w którym pozwala im na samodzielne wzbogacanie uranu. W umowie nie ma słowa o wymogu nadzoru ze strony organizacji międzynarodowych, co w zasadzie umożliwiałoby Saudom budowę broni nuklearnej, a przynajmniej szantażowanie tym reszty świata (łącznie z USA). Teraz debil się niby zreflektował, ale już jakby za późno, bo papiery podpisane.

Marco Rubio, amerykański sekretarz stanu, zapowiedział systematyczne uniemożliwianie funkcjonowania Międzynarodowego Trybunału Karnego, co nie zaskakuje w przypadku autorytarnej administracji, która nie tylko wielokrotnie łamała już prawo krajowe i międzynarodowe, ale zapewne planuje to też kontynuować to w przyszłości.

Trumpowa Rada Pokoju – mająca zarządzać Strefą Gazy – planuje przyznać sobie i wszystkim zaangażowanym w jej działania ludziom (w tym przyszłym kontraktorom) szeroki immunitet prawny, być może również wobec trybunałów międzynarodowych. Treść projektu przewiduje ponadto, że Rada będzie mogła bezpłatnie pozyskiwać majątek publiczny w Strefie Gazy.

Hondurasgate. Wyciekły nagrania audio, które ujawniają interwencję USA w Hondurasie i spisek Waszyngtonu mający odsunąć od władzy lewicowy rząd w Meksyku i Kolumbii.

Pentagon informuje, że dotychczasowe ataki w Ameryce Łacińskiej to dopiero początek, a w związku z operacją „Totalna Eksterminacja” (to nie żart, tak została oficjalna nazwana) i groźbami Trumpa wobec Kuby należy się spodziewać kolejnych amerykańskich ataków zbrojnych w regionie.
Jeśli znacie angielski, to polecam też sprawnie nakręcony materiał o flotylli humanitarnej, która przełamała całkowitą blokadę Kuby.

Ujawniono potajemne spotkania aktywistów z Alberty z amerykańskimi urzędnikami, które wskazują na coraz śmielsze działania tej grupy. Chcą oni uzyskać niepodległość, a może nawet przyłączyć się do USA. W każdym razie ułatwi to Burger Fuhrerowi działanie przeciw Kanadzie.

Iran na razie zupełnie pomijam – na omówienie może pokuszę się w oddzielnej notce.

MILIARDERZY

Peter Thiel, miliarder technologiczny stojący za Palantirem czy wiceprezydentem USA, zalęgł się w Argentynie: kupił dom, wysłał tam dzieci do szkoły, itp. Ponoć to na wypadek jakiejś apokalipsy w USA. Dodatkowym argumentem ma być fakt, że rządzący w Argentynie anarchokapitalistyczny szaleniec Milei, ma poglądy zbliżone do Thiela, więc może to być także ucieczka przed resztkami państwowego nadzoru (potencjalnego, bo przecież nie aktualnego).

Wyciek ujawnił też tajne stowarzyszenie „Dialog” Petera Thiela oraz listę jego uczestników. Program wydarzenia obejmuje panele zatytułowane „Pieniądze (jednak?) kupują szczęście”, „Przywróćmy energię jądrową”, „Jak przetrwać III wojnę światową”, „Technologie bojowe” oraz „Jak wygląda twoje życie seksualne?”. Przewidziano ponadto wykłady „Zbuduj sektę” oraz „Zbuduj partię”.
Lista uczestników obejmuje choćby europejskiego głównego dowódcę NATO, kilku senatorów amerykańskich, Kaję Kallas, całą ekipę mafii PayPal, wysokich menedżerów firm technologicznych oraz mających ich nadzorować urzędników amerykańskich (np. Scott Bessent czy Ted Cruz).
Stowarzyszenie pyta w formularzu uczestników czy „szukają miłości” i proponuje kategorie „samotny mężczyzna”, „samotna kobieta” lub „inne”.
Organizacja została założona w 2006 roku, a kolejny zjazd jest zaplanowany w Dublinie na sierpień.

W styczniu Elon Musk niemal codziennie publikował posty dotyczące kwestii rasowych, które często nie różnią się niczym od wpisów zwolenników supremacji białej rasy. Od tego czasu oczywiście nic się nie zmieniło, a Musk udostępnił za darmo promującego pogromy gniota filmowego dla ludzi marzących o mordowaniu migrantów. Ah, ci niesforni wizjonerzy…

Jak nas rolują bogaci: przewodnik dla opornych„, artykuł Cory Doctorowa w Krytyce Politycznej. Kiedy jesteśmy oskubywani przez cwaniaków, a ludzie, którzy wydają się od nas mądrzejsi, racjonalnie nam tłumaczą, że to jest w porządku i w zgodzie z prawem, nietrudno utracić wiarę w ekspertów, praworządność i w system jako taki.

INNE

Do tej sekcji dałoby się codziennie dopisać przynajmniej kilka pozycji dziennie, więc to trochę losowy miszmasz.

Trumpa zamierza udostępnić siedliska zagrożonych gatunków dla wycinki drzew i wydobycia. To jednak tylko jedno z licznych jego posunięć tego rodzaju. Wcześniej zezwolił też na odłowy w nienaruszonych dotychczas ekosystemach oceanicznych, wsparł masowe opryski Roundupem w leśnictwie i uprawach oraz samą jego produkcję, a nawet zniósł zakaz stosowania pułapek cyjanowych zabijających zwierzęta.

W pierwszych kwartale tego roku śledczy odkryli w zwykłym domu w Las Vegas nielegalne laboratorium biologiczne z patogenami takich chorób jak COVID-19, HIV, ebola czy malarii. Znaleziono tam też setki transgenicznych myszy i pudła sfałszowanych testów na obecność chorób. Wygląda na to, że prowadził je Izraelczyk Ori Salomon, który pracował dla Jia Bei Zhu, obywatela Chin, który odsiaduje aktualnie w Kalifornii wyrok za oszustwa medyczne. Oprócz oczywistych zarzutów związanych z laboratorium Salomon został też oskarżony o posiadanie broni (nie miał do tego prawa jako przebywający w USA na podstawie wizy nieimigracyjnej), ale ten zarzut został z jakiegoś powodu porzucony przez prokuraturę. Proces i śledztwo dotyczące reszty oskarżeń nadal trwa.

Ponoć od 1989 roku 97% miejsc pracy zostało w USA wygenerowanych w amerykańskiej ekonomii za kadencji demokratycznych prezydentów.

DZIWOWISKO

Bitki w klatce na trawniku Białego Domu w 80. urodziny Najwyższego Przywódcy. Idiokracja w rozkwicie.

Jak podają źródła magazynu „Rolling Stone”, za pierwszych rządów Trumpa jednostka medyczna Białego Domu przypominała Dziki Zachód, a pracownikom wedle życzenia rozdawano środki takie jak amfetamina, xanax, fentanyl, ketamina i morfina, które zamawiano w niemal hurtowych ilościach.

Ciekawostka, na którą się natknąłem: w Księdze Objawienia anioł destrukcji o imieniu Abaddon (A-Bad-Don!) jest opisany jako król armii szarańczy. Natomiast w gnostyckim tekście „Dzieje Tomasza” z III wieku Abaddon to imię demona lub samego diabła.

Maż Kristi Noem (byłej już sekretarz bezpieczeństwa krajowego USA) nie tylko przez 9 lat prowadził (płatny) romans internetowy z lewicową dominą, to jeszcze miał marzyć o porzuceniu żony dla swojej „bogini”. Na deser wyciekły też jego fotki ze sztucznym biustem oraz treści rozmów, w których fantazjował o własnej tranzycji płciowej. Wszystko to byłoby nieeleganckim naśmiewaniem się z cudzego kinku, ale to przecież ludzie deklarujący i promujący wierność tradycyjnym wartościom rodzinno-religijnym!

Od jakiegoś czasu krążą plotki, że jedna z asystentek Trumpa – była „dziennikarka” stacji OAN, która twierdzi, że prezydent uratował jej życie – jest jego podręczną obciągarą, ale to oczywiście nie jest coś, co dałoby się wesprzeć jakimś solidnym linkiem. Niemniej już sam ogólny opis ich relacji brzmi wystarczająco niezdrowo.

Pomarańczak ponoć ciągle ładuje amfetaminę i przez to nie kontroluje zwieraczy. W tym wywiadzie jego współpracownik z czasów reality show The Apprentice opowiada, że już wtedy była to tajemnica poliszynela, a przyszły prezydent musiał nosić pieluchę podczas zdjęć. Aż trudno uwierzyć, ale kogo nie bawi humor klozetowy, zwłaszcza kosztem tego psychola?

Żeby było zabawniej, administracja mierzy się aktualnie z innym skandalem dotyczącym eksplozywnej sraczki. Chodzi o epidemię pasożyta, którego nośnikiem jest żywność, co było ewidentnym skutkiem korupcyjnego lobbingu politycznego.

Godzinna rozmowa z czołowym looksmaxxerem komentowana przez Hasana Pikera. Jeśli ta subkultura nie jest Wam znana, to szczęka może Wam się poobijać o parkiet (angielski wymagany).

Długa rozmowa z małżeństwem fanatycznych zwolenników Trumpa. Wymagany angielski, ale pozwala na obserwację tego, jak działa pranie mózgu oraz jakie środki pozwalają dotrzeć z argumentacją przynajmniej do części wyznawców (choć pewnie tylko na chwilę).

+

Dodaj komentarz