
Przez ostatni tydzień Trump pozorował negocjacje, aby zdobyć więcej czasu i opanować sytuację na giełdach. Teatrzyk odgrywany przez Złotolicego staje się już tak czytelny, że dociera to nawet do mediów głównego nurtu.
Irańczycy konsekwentnie wszystkiemu zaprzeczają, a rzekome „pertraktacje” okazały się ograniczać do przekazania stanowisk pośrednikom (Pakistan, Turcja, Oman). Trampkowi nie przeszkadza to jednak ogłaszać zwycięstwa, błagań Irańczyków o negocjacje, a nawet przekazywania mu przez nich urojonych prezentów. Cudowny dar okazał się po prostu przepuszczaniem przez Ormuz okrętów państw, które dogadały się wcześniej z Iranem. Co działo się niemal od początku wojny.
Dla pogłębienia zasłony dymnej, a może także dla wyrabiania przestrzeni na faktyczne porozumienie w przyszłości, Wódz opisał Irańczyków jako nędznych wojowników, ale mistrzowskich negocjatorów. Słowa Trumpa są zwykle warte mniej niż nic, ale w tym przypadku może to być oznaka faktu, że Klaun wie już, iż jest na straconej pozycji i będzie musiał iść na ustępstwa.
Amerykańskie jednostki desantowe dotarły w piątek na Bliski Wschód i mogą być potencjalnie szykowane do przechwycenia jakiegoś kluczowego terenu. Nieustannie i namolnie mówi się o wyspie Chark, co każe myśleć, że na pewno NIE będzie ona celem desantu.
WOJNA: AKTUALNA SYTUACJA
Najnowsze (piątkowe) podsumowanie z Drop Site News mówi, że USrael zabił już w Iranie niemal 2000 tysiące osób, a dziesięć razy tyle ranił. Do tego należy doliczyć działania Izraela w Libanie: ponad 1100 zabitych i 3200 rannych.
Mimo tego, że Trumpa dwukrotnie już przedłużał swoje – zawierające obietnicę wstrzymania bombardowań infrastruktury energetycznej w zamian za negocjacje o zawieszeniu broni – ciągle dochodziło do kolejnych tego rodzaju ataków. We wtorek zbombardowano obiekty w Isfahan i Khorramshahr (gaz), a w piątek i sobotę infrastrukturę elektrowni jądrowej w Bushehr. Na moje oko mogą to być działania Izraela mające na celu sprowokowanie odwetu i utrudnienie jakichkolwiek rokowań pokojowych.
Później dodatkowo zaatakowano trzy największe huty stali w Iranie. Ich produkcja to dla Iranu główna alternatywa eksportowa dla ropy. Persowie natychmiast zapowiedzieli symetryczną odpowiedź, a pracownikom wskazanych przez nich obiektów zalecili ewakuację.
Warto przy tym pamiętać, że USA – a zwłaszcza Izrael – nieustannie i bez skrępowania dopuszczają się zbrodni wojennych. Łącznie z podwójnymi bombardowaniami (mającymi zabić ratowników) oraz atakami na placówki medyczne czy edukacyjne.
Iran w zasadzie w ogóle nie stosuje takich metod, a powodowane przez nich ofiary postronne to głównie efekt przechwytywania pocisków lub dronów oraz „collateral damage” związany z lokowaniem wojskowych przez USA w hotelach, co jest zresztą beztrosko relacjonowane przez amerykańskie media. Gdyby robił to Hamas lub Iran, to zostałoby to nazwane chronieniem się za ludzkimi tarczami.
W pierwszych dniach wojny Iran wystrzelił ponad 500 pocisków balistycznych i ponad 2000 dronów. Zniszczeniu uległy wtedy przede wszystkim radary, systemy komunikacji i niektóre wyrzutnie USraela oraz państw regionu, a ponadto stopniowo wyczerpywane były środki przechwytujące. Skuteczność ataków wynosiła około 5%, ale osiągnęły one zakładane cele.
Później Iran przestawił się na strategię długofalową: liczba wystrzeliwanych rakiet i dronów zmalała o 90%, ale ich celność wzrosła kilkukrotnie. Obiekty ataków były wybierane pieczołowicie, aby osiągać maksymalne efekty, a broniące się państwa musiały rozważać, czy dany obiekt wart jest zużywania zasobów obronnych.
Royal United Services Institute oszacował stan amunicji agresorów po 16 dniach ataków:

Siły amerykańskie od początku wojny wystrzeliły już ponad 850 pocisków manewrujących Tomahawk, co oznacza niemal 10 lat ich aktualnej produkcji. Sytuacja wygląda podobnie – lub nawet gorzej – dla wielu z wylistowanych powyżej zasobów. Pentagon przekierował już co prawda 750 milionów dolarów z funduszy na broń dla Ukrainy na uzupełnienie zapasów amerykańskich, ale to o wiele za mało i o wiele za późno.
Mimo przechwałek Trumpa, siły USA mogą potwierdzić zniszczenie jedynie jednej trzeciej irańskiego arsenału rakietowego, a perskie bazy podziemne skutecznie opierają się atakom. Co więcej, okazało się, że najnowocześniejszy lotniskowiec amerykańskiej marynarki – USS Gerald R. Ford – może być wyłączony z eksploatacji aż na 14 miesięcy. Mało kto wierzy jeszcze, że to rezultat pożaru w pralni.
Na terenie Iraku siły amerykańskie muszą się z kolei mierzyć z atakami ze strony bojówek wspieranych przez Iran. W ostatnich dniach w konflikt włączył się też Jemen, który wysłał drony i rakiety w kierunku Izraela i teoretycznie jest też w stanie zablokować wyjście z Morza Czerwonego. Tymczasem dowódca izraelskiego sztabu ostrzegł swój rząd, że siły IDF już są przeciążone, zmagają się z niedoborami żołnierzy i niebawem może dojść do załamania ich zdolności bojowych.
Wszystko to brzmi jak całkowita katastrofa militarna i kompromitacja USA, a nie doszliśmy nawet do konsekwencji ekonomicznych, które Iran odczułby znacznie mniej, niż cała reszta świata. Trump rozważa co prawda wysłanie kolejnych 10 tysięcy żołnierzy sił lądowych na Bliski Wschód, ale to i tak niczego nie zmieni. Chyba że zdecyduje się na użycie broni jądrowej, masowy pobór do wojska lub zrujnuje cały region Zatoki Perskiej.
W mojej ocenie Trampek ma najwyżej kilka tygodni na przełknięcie porażki i doprowadzenie do zakończenia konfliktu. Narastają jednak podejrzenia, że Złotolicy żyje w bańce fikcji tworzonej przez doradców, którzy montują dla niego filmiki z efektownymi wybuchami, zamiast informować go o faktach. Zresztą Debil na tronie wiarygodnych raportów i tak by pewnie nie czytał, bo nie ma do tego cierpliwości.
Konsekwencje dla wizerunku USA oraz postrzegania ich potęgi militarnej na świecie i tak będą już fatalne.
INNE
Slopaganda.
Iran bezwzględnie troluje Trumpa i jego siły zbrojne za pomocą filmików AI, komunikatów medialnych i memów obrazkowych:
Trump is a LOSER (filmik AI).
Rzecznik sił IRGC Ebrahim Zolfaghari szydzi z Trumpa.
Zolfaghari na deskorolce w filmiku AI wypuszczonym przez ambasadę Iranu.
Memy będące odpowiedzią Iranu na rzekome negocjacje i twierdzenie przez Trumpa, że Cieśniną będzie zarządzał on „razem z Ajatollahem”:


Omówienie terminu slopaganda, czyli tworzenia treści propagandowych z wykorzystaniem modeli generatywnych.
Inisder trading.
Jest już w zasadzie pewne, że ktoś został uprzedzony o tym, iż Trampek będzie manipulował rynkiem poprzez zapowiedź prowadzenia negocjacji i czysto deklaratywną deeskalację konfliktu. Możecie obejrzeć mówiący o tym filmik albo poczytać doniesienie Financial Times. W normalnych czasach byłaby z tego potężna afera, ale to nie są normalne czasy.
Polityka w Ameryce.

Demokraci mieli w tym tygodniu przedstawić tzw. War Powers Resolution. Celem głosowania byłaby weryfikacja tego, czy kongres zezwala na prowadzenie działań wojskowych przez prezydenta w aktualnej wojnie.
Greg Meeks przewodzący Demokratom w komisji spraw zagranicznych twierdził, że nadal brakuje im głosów Republikanów, mimo że już trójka z nich opowiedziała się za powstrzymaniem dalszego prowadzenia wojny. Mimo to głosowanie przeniesiono na połowę kwietnia.
Prawda jest taka, że większość Demokratów to albo syjoniści, albo politycy wspierani finansowo przez potężne syjonistyczne lobby. Liderzy przyjęli strategię niewychylania się, ponieważ są zwolennikami działań zgodnych z wolą Izraela, a ponadto liczą na to, iż Trump sam ukręci w ten sposób bat na Republikanów w nadchodzących niebawem wyborach połówkowych.
Wszystko to w sytuacji, kiedy wojna z Iranem ma poparcie może 10% wyborców demokratycznych. Taka obślizgła bierność będzie tylko nabudowywać – już i tak olbrzymią – niechęć ludzi do waniliowych Demokratów.


Dodaj komentarz