Gdybologia

Wieprze przed perły.

Wojna w Iranie, zawieszenie broni.

Trampek ma teraz do wyboru wyłącznie eskalację lub ewidentną dla wszystkich porażkę.

Eskalacja to albo gigantyczna operacja lądowa, albo atak jądrowy – obie opcje są katastrofalne. Zawarcie pokoju z Iranem – siłą rzeczy na warunkach przeciwnika – to całkowita utrata resztek wizerunku nawet w oczach własnej sekty MAGA.

Trump nadal desperacko się miota i próbuje zachować iluzję swojej siły, ale na tym etapie nawet on musi już mieć świadomość, że znalazł się w narożniku.

Wszystkie argumenty są w rękach Iranu. Wbrew pozorom im niespecjalnie musi nawet zależeć na szybkim zakończeniu konfliktu. Czas działa na ich korzyść, bo nawet podczas aktualnego zawieszenia broni nieustannie zyskują przewagę. Trwająca blokada Cieśniny Ormuz zwiększa presję ekonomiczną, wzmaga niechęć świata wobec Izraela i Ameryki oraz frustrację obywateli USA.

USA

Sześciotygodniowy konflikt udowodnił już, że USA nie jest w stanie ograniczyć zdolności militarnych Iranu, a tymczasem zasoby pocisków przeciwlotniczych agresorów są na wyczerpaniu. USraelowi pozostaje popełnianie kolejnych zbrodni wojennych i żałosna retoryka.

Powtórzę raz jeszcze to, co pisałem już w swoich poprzednich postach: niekompetencja tej administracji jest wprost niewiarygodna. To być może najgłupszy konflikt w historii Ameryki.

Wszystkie bazy USA w rejonie Zatoki Perskiej zostały albo zniszczone, albo poważnie uszkodzone. Regionalni sojusznicy Ameryki są narażeni na bezpośrednie ataki Iranu, które zagrażają ich dalszemu funkcjonowaniu w aktualnej formule. Relacje państw GCC (Rada Współpracy Zatoki) ze Stanami już nigdy nie będzie taka sama.

Część broni i żołnierzy mających chronić wschodnią Azję zostało już przekierowanych do Zatoki, a Indie, Korea Południowa, Tajwan, Japonia i inne kraje tego regionu – rzekomo kluczowego w nowej strategii bezpieczeństwa USA – ponoszą potężne koszty ekonomiczne.

Europa również została wyalienowana i może zostanie w końcu zmuszona przez rozwój wypadków do przejrzenia na oczy. Ostatnio nawet wierny piesek Keir Starmer zaczął delikatnie psioczyć na Trumpa!

Wygląda więc na to, że Oranżysta skutecznie zniechęcił do Ameryki wszystkich istotnych sojuszników poza Izraelem, ale może i na nich przyjdzie niebawem pora.

Trump ponoć już od kilku tygodni obawiał się o ceny ropy i poszukiwał jakiejś ścieżki osiągnięcia zawieszenia broni. W końcu – chyba w panice przed własnym ultimatum – uznał, że najlepszym sposobem jest pośrednictwo Pakistanu. Podobno Amerykanie w ostatnim momencie wprost przekazali pakistańskiemu mediatorowi tekst do umieszczenia na Twitterze, który łaskawie mógł zaakceptować Trampek, zachowując zarazem ochłapy godności.

IRAN

W wyniku wojny Iran może zostać przynajmniej regionalnym mocarstwem.

Persowie będą kontrolować kluczowy korytarz transportowy, przez który przepływają olbrzymie zasoby surowców i zasobów. Bank JP Morgan szacuje, że myto na Ormuzie może przynieść Iranowi nawet 70-90 miliardów dolarów rocznie (sic!). Dla porównania Kanał Panamski i Sueski mają obroty rzędu, odpowiednio, 5 i 10 miliardów dolarów. Tej potęgi i wpływu już raczej nie oddadzą.

Iran nie zgodzi się też na utrzymanie sankcji, które paraliżowały do tej pory rozwój gospodarczy kraju. Zniesienie sankcji już zresztą częściowo zaszło, bo Trump musiał dopuścić obrót irańską ropą, żeby załagodzić kryzys paliwowy.

Pozyskanie przez Iran broni jądrowej wydaje się bardzo prawdopodobne, ponieważ to jedyna metoda na definitywne zagwarantowanie bezpieczeństwa kraju. Ten scenariusz został dodatkowo przybliżony przez zabójstwa dotychczasowych przywódców, które znacznie poszerzyły wpływy Korpusu Strażników Rewolucji. Może w tej kwestii Persowie pójdą jednak na ustępstwa, żeby Trump mógł ogłosić choćby tak pozorowany sukces.

Nie wiem jak dokładnie wyglądają teraz nastroje populacji Iranu, a zwłaszcza ludzi sprzeciwiających się reżimowi ajatollahów, ale jestem przekonany, że musiało dojść do scementowania poparcia dla rządu. Co więcej, jeśli Iran rzuci na kolana Amerykę – co wydaje się niemal pewne – to cały reżim wyjdzie z tego starcia w glorii bohaterów, a dodatkowo z zasobem męczenników.

Nie zdziwiłbym się ponadto, gdyby po nowym otwarciu gospodarczym nastąpiło zelżenie represji, przynajmniej tych obyczajowych, czego celem byłoby udobruchanie obywateli.

IZRAEL

IDF (siły zbrojne Izraela) dostaje aktualnie zaskakujący łomot od Hezbollahu. Wszyscy spodziewali się raczej swobodnego zajęcia południa Libanu, ale najwyraźniej przeceniono szkody, jakie grupie oporu miał poczynić atak pejdżerowy sprzed półtora roku.

Hezbollah miał dotychczas zniszczyć lub uszkodzić dziesiątki czołgów IDF, a armii Izraela udało się ledwie przekroczyć granicę państwa. Najwyraźniej siły zbrojne, które w ostatnim czasie zajmowały się głównie bezkarnym ludobójstwem, nie były przygotowane na faktyczny konflikt zbrojny. Ataki rakietowe Hezbollahu przedzierają się też przez osłabioną obronę przeciwlotniczą Izraela.

Siłom zbrojnym syjonistów pozostaje zatem to, na czym znają się najlepiej, a więc przeprowadzanie kolejnych zbrodni wojennych. (Tuż po zawarciu zawieszenia broni między USA a Iranem zabili w kilkanaście minut ponad 350 osób w samym Libanie.)

Sytuacja militarna i naciski ze strony USA zmusiły Izrael do zmiany podejścia. Aktualnie próbują pozorować rozmowy o zawieszeniu broni z rządem Libanu, choć prowadzą ciągłe naloty. Domagają się rozbrojenia Hezbollahu, co władze może i faktycznie chciałyby przeprowadzić, ale wszyscy zarazem doskonale zdają sobie sprawę, iż jest to zupełnie nierealne. Prawdziwym celem jest wewnętrzne skłócenie sił wewnątrz Libanu, ale już samo przystąpienie do rozmów ośmieszyłoby Bejrut w oczach obywateli i stanowiłoby zarazem ich strategiczny błąd.

Głównym celem Izraela nadal pozostaje przedłużanie wojny i sabotowanie rozmów pokojowych.

Persowie domagają się natomiast zawieszenia działań przeciw Libanowi i Gazie, co ma przedstawiać Iran jako odpowiedzialnego stabilizatora oraz wprowadzać konflikt między interesami Izraela i USA.

CHINY

Rozpętanie wojny z Iranem było tak głupie, że wielu ludzi – łącznie ze mną – starało się doszukiwać w tym ruchu jakiegoś wielkoskalowego, strategicznego celu mającego wpływać na światową pozycję USA. Popularną odpowiedzią miała być teoria monopolizacji zasobów energetycznych (zwłaszcza ropy) i osiągnięcie w ten sposób lepszej pozycji wobec Chin. Pierwszym etapem tego planu miałaby już być wcześniejsza agresja w Wenezueli.

Samo założenie zdolności Trumpa do dalekowzrocznego planowania jest mocno wątpliwe, ale zawsze można było się łudzić, że może w tym przypadku przystał akurat na propozycje jakichś faktycznych strategów czy grup interesu. To jednak nadal zakładałoby, iż operacja w Iranie miała w ogóle jakiekolwiek szanse powodzenia.

Tymczasem każdy ekspert, a nawet zwykły hobbysta militarny, mógł z góry przewidzieć rozwój wypadków. Pentagon jeszcze w 2007 roku, a więc przed erą dronów i dalszym rozwojem wojskowym Iranu, przeprowadził rekordowo kosztowną symulację militarną takiego konfliktu. Siły USA poniosły wtedy sromotną klęskę i dopiero zupełne skrzywienie założeń ćwiczenia na korzyść wojsk amerykańskich pozwoliło na ich zwycięstwo.

Od tego czasu wiele się jednak zmieniło i to nie na korzyść USA. Plan był od początku skazany na porażkę, a jego skutki będą dokładnie odwrotne w stosunku do nadziei Stabilnego Geniusza z Mar-a-Lago.

Chiny stoją z boku i nie przerywają Trampkowi w popełnianiu kolejnych błędów. Nie bez racji liczą na wygraną walkowerem i przyspieszenie upadku Ameryki w wyniku tej wojny. Co więcej, odwróci to też uwagę USA od Azji Wschodniej, gdzie rozegra się przyszłość XXI wieku.

Chiny posiadają największe na świecie rezerwy ropy naftowej, które wystarczą im na kilka miesięcy. Prawie połowa importowanego przez Chiny gazu jest z kolei dostarczana rurociągami z Rosji i Turkmenistanu, a zatem nie przez kluczową cieśninę.

Co więcej, 30% zużycia energii w Chinach stanowi elektryczność. To współczynnik o połowę większy niż na Zachodzie, co częściowo uodparnia kraj na wysokie ceny ropy, a dodatkowo zwiększa konkurencyjność ich eksportu.

Chiny są drugim co do wielkości eksporterem nawozów na świecie i posiadają ich spore rezerwy. Dzięki temu kraj ten może stanowić bufor dla państw borykających się z trudnościami w rolnictwie. Pekin poczynił też postępy w ograniczaniu zależności od importu helu, dzięki niedawno odkrytym zasobom krajowym.

Duża część amerykańskiego uzbrojenia wymaga z kolei chińskich pierwiastków ziem rzadkich, a USA dysponują jedynie ich dwumiesięcznymi zapasami.

Państwo Środka ma też dobre relacje z krajami Zatoki Perskiej, a chińskie firmy budowlane są w najlepszym położeniu, aby uczestniczyć w odbudowie regionu po zakończeniu wojny. Konflikt może się również przyczynić do zwiększenia globalnej pozycji waluty Pekinu.

Wojna z Iranem poprawia także wizerunek Chin na arenie międzynarodowej i ustawia ich w pozycji partnera bardziej stabilnego w porównaniu do USA.

Przypominam, że wszystko to było jak najbardziej do przewidzenia i nie wymagało kryształowej kuli. Jeśli to miały być te pięciowymiarowe szachy Trumpa, to już lepiej było zdać się na maszynę losującą.


Militaria

Straty sił powietrznych USA w dniu ratowania drugiego pilota:
F-15E, A-10C Thunderbolt II, HH-60G Pave Hawk, 2 x KC-135R Stratotanker, F-16C, + kilka pomniejszych helikopterów uczestniczących w poszukiwaniach.
To były największe jednodniowe straty lotnicze Ameryki od czasu Wietnamu.

Chiński filmik tłumaczący jak można trafiać samoloty stealth z ziemi.

Pentagon ukrywa straty USA na Bliskim Wschodzie.

Od początku wojny z Iranem Stany Zjednoczone straciły co najmniej 16 dronów MQ-9 Reaper (stan na 1. kwietnia). Koszt jednej sztuki to około 30 milionów dolarów

Budżet obronny USA w tym roku to $900 miliardów. Na kolejny rok Trump postuluje powiększenie go do $1.5 biliona (sic!). Z okazji wojny z Iranem domagał się od kongresu $200 miliardów ekstra, ale po zawieszeniu broni ograniczył żądania do „jedynie” 80-100 miliardów.

Syjonizm

Gdyby ktoś był ciekawy, to tutaj jest artykuł z NYT, który opisuje jak Pomarańczak został nakłoniony do ataku na Iran. Zaskoczeń specjalnych nie ma: do Białego Domu zajechał Netanjahu, nawciskał Trumpowi bzdur w Situation Room, wszyscy eksperci mówili, że ściemnia, ale Debil wiedział lepiej.

Cytacik z książki Netanjahu z 1993 roku pt. „Miejsce wśród narodów”:

„Zadaniem przywódców Izraela jest przekonanie amerykańskiego rządu, że w interesie Stanów Zjednoczonych leży popieranie polityki zgodnej z interesami Izraela, a nie odwrotnie.”

Relacja brytyjskiego chirurga opowiadającego o dronach dobijających dzieci w Gazie po bombardowaniach.

Dodatkowo polecam filmik tegoż Ben Gwira, na którym prezentuje komorę egzekucyjną, w której zamierza zgładzić tysiące palestyńskich zakładników.

Wielki Izrael na naszywkach żołnierzy IDF:

Ciekawostki

LEGO Slopaganda.

Wasz rząd jest kierowany przez pedofilów. Nakazali wam umrzeć za Izrael.
Niszczysz świat, żeby zarobić na giełdowych spadkach.

Debilne wypowiedzi Trumpa.

Jeśli ktoś jest dla mnie miły, to go kocham. Nawet jeśli jest złym człowiekiem. Nie obchodzi mnie to. Będę walczył o niego do końca.
O saudyjskim przywództwie: „Król nie sądził, że będzie całował mi tyłek.

Wyznawcy Trumpa na platformie Truth Social coraz bardziej wkurzają się jego atakami na Candace Owens, Megyn Kelly, Alexa Jonesa i Tuckera Carlsona, czyli jego niedawnych klakierów, którzy zrozumieli, że na popieraniu Trampka daleko już nie zajadą.

+ ,

Dodaj komentarz