
Trump wystosował wczoraj wobec Iranu ultimatum nakazujące odblokowanie Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, a w razie niespełnienia tego warunku zagroził bombardowaniem elektrowni.
Dzisiaj natomiast oznajmił, że przedłuża termin o pięć dni, a później dodał nawet, iż prowadzi już rozmowy z Iranem. Kolejne szczegóły na temat rzekomego dialogu podawane przez Trampka brzmią jednak żenująco niewiarygodnie, a reprezentanci Iranu natychmiast wszystkiemu zaprzeczyli.
W mojej ocenie jest to najprawdopodobniej kolejna próba uspokojenia rynków przez Pomarańczaka i – co dla mnie szczególnie zadziwiające – znów skuteczna:

Ile razy można dać się nabierać na bajdurzenia tego pacana? Warto przy tym dodać, że odpowiednio poinformowani ludzie mogą w trakcie takich wahań zarobić każdorazowo dziesiątki, jeśli nie setki milionów dolarów.
Niewykluczone jednak, że Trump dostrzegł w końcu niepopularność wojny, konsekwencje dla rynków, strategiczną przewagę Iranu oraz jak postrzegane jest manipulowanie nim przez Netanjahu, więc zaczyna powoli szukać jakiejś drogi wyjścia z sytuacji. Izrael oczywiście natychmiast przeprowadził kolejne naloty…
O ewentualne porozumienie będzie jednak bardzo trudno, a Trump musi być przecież w stanie ogłosić na końcu swój triumf.
OCZEKIWANIA IRANU.
Zabezpieczenie długotrwałego pokoju.
Persowie nie mogą zgodzić się po prostu na pauzę w konflikcie, która umożliwi USraelowi dozbrojenie się i ponowny atak za kilka miesięcy czy lat. Ten konflikt już był dla nich bardzo kosztowny i zmusił do pokazania kart. Muszą zatem maksymalnie wykorzystać moment, w którym trzymają niemal wszystkie atuty, bo taka sytuacja może się już nie powtórzyć.
Osiągnięcie długotrwałego i dobrze zabezpieczonego pokoju będzie dla nich nienegocjowalne.
Zniesienie sankcji.
Represje ekonomiczne nałożone na Iran tłamszą ich gospodarkę od dekad, napędzają niezadowolenie społeczne, a ich trwanie utrudniałyby rozwój i odbudowę po wojnie.
Sankcje są oczywiście standardową praktyką amerykańską wobec nieopowiadających im reżimów. Jest to zwykle bardzo skuteczna strategia w dewastowaniu państw i potęgowaniu cierpienia ich obywateli. Zadziwiająco rzadko prowadzi zarazem do demokratycznych przemian politycznych, natomiast silnie motywuje rządy do eskalowania represji wobec sfrustrowanej populacji.
Araghchi (irański minister spraw zagranicznych) powiedział niedawno:
„Nie ma wolności żeglugi bez wolności handlu. Szanujcie obie albo nie oczekujcie żadnej z nich.”
Zniesienie sankcji będzie dla Iranu nienegocjowalne.
Bonusy.
Iran wysuwał też żądania takie jak zapłata odszkodowań za zniszczenia wywołane bombardowaniami, likwidacja baz amerykańskich w regionie, a pewnie i dodatkowe zobowiązania wobec działań Izraela (na pewno przerwanie agresji na Liban).
Tutaj spodziewałbym się jakiegoś pola manewru ze strony Persów. Reparacje wydają się nierealne, bo to oznaczałoby w zasadzie przyznanie się przez Trampka do błędu i przegranej. Całkowita likwidacja baz raczej też nie wchodzi w grę, chyba że państwa Zatoki same zdecydowałyby się na zmianę strategii bezpieczeństwa.
Nałożenie gorsetu na aktualne i przyszłe agresje Izraela mogą być kłopotliwe, bo nie jestem przekonany czy Trump jest w stanie zmusić Netanjahu do czegokolwiek, a kolonialno-imperialna polityka to od 80 lat podstawa funkcjonowania tego zbrodniczego państwa.
OCZEKIWANIA USA.
Tutaj trudno cokolwiek stwierdzić, bo totalny chaos informacyjny siany przez Oranżowego, brak jakiegokolwiek planu i myślenia strategicznego pokrywa wszystko mgłą niepewności.
Spodziewam się jednak, że Trump może wysunąć kilka kwestii:
- Rezygnacja z broni nuklearnej i zaprzestanie wzbogacania uranu.
- Oddanie zasobów wzbogaconych materiałów jądrowych.
- Porzucenie prac nad pociskami balistycznymi.
Oprócz tego oczekiwania mogę obejmować takie kwestie jak zawarcie porozumień zbrojeniowych z państwami Zatoki, niefinansowania powiązanych grup zbrojnych w regionie (Hamas, Hezbollah, Huti, bojówki w Iraku), niepobierania opłat za korzystanie z Cieśniny Ormuz czy wyłączenie elektrowni atomowych.
Spodziewam się, że przywódcy Iranu mogą zgodzić się na rezygnację z broni jądrowej i międzynarodowe kontrole z tym związane, ale nie jestem pewien czy coś więcej wchodzi tutaj w rachubę.
Co może najważniejsze, Trump musi być w stanie wycofać się z twarzą i móc jako-tako wiarygodnie przedstawić się jako zwycięzca.
OCZEKIWANA IZRAELA.
Netanjahu po prostu nie chce kończyć konfliktu, bo założone przez syjonistów cele nie zostały osiągnięte. Inwazja na Liban trwa, bombardowania Teheranu również, próby manipulacji opinią międzynarodową mimo wszystko ciągle działają, więc jestem przekonany, że ten psychopata zrobi wszystko, aby przedwczesny pokój okazał się niemożliwy.
Syjoniści dostrzegli, że hegemonia Ameryki słabnie, opinia o Izraelu na zachodzie także, a Trump jest dla nich najlepszą – i może ostatnią – okazją do spieniężenia inwestycji w lobbing i propagandę. Nie zdziwię się, jeśli nastąpią teraz (kolejne?) ataki pod fałszywą flagą na krytyczną infrastrukturę w regionie lub inne działania wywiadowcze. Warto też pamiętać, że Izrael dysponuje najpewniej kompromatami najcięższego kalibru na Trumpa, a pewnie i szerszą ferajnę.
[spekulacja!]
Kto wie, Netanjahu może być nawet na tyle szalony, aby spełnić syjonistyczne fantazje o zburzeniu meczetu Al-Aksa w Jerozolimie (trzeciego najświętsze miejsca islamu), gdzie później miałaby zostać wzniesiona „Trzecia Świątynia”. To jest część ich proroctw i jeden z filarów ortodoksyjnej indoktrynacji.
Odbudowa magicznej świątyni byłaby też realizacją nadziei amerykańskich ewangelików, którzy wierzą, że miałoby to poprzedzać powtórne przyjście Zbawiciela. W ten sposób można byłoby zatem próbować scalić interes wyborców Trumpa z dążeniami Izraela i pobudzić w USA entuzjazm na gruncie już nie militarno-strategicznym, ale religijnym.
Zburzenie meczetu byłoby zarazem wypowiedzenie wojny całemu światu islamskiemu. Każde państwo muzułmańskie, które nie zareagowałoby wystarczająco zdecydowanie na tak bezczelny ruch, stawiałoby się w niekomfortowej sytuacji wobec własnych obywateli, bo ci z pewnością oczekiwaliby zemsty.
KONKLUZJA.
Jak mogą być w Iranie odbierane najnowsze słowa Trumpa o pokoju czy zawieszeniu broni? Zapewne zostanie to uznane za przejaw słabości i zbliżania się do granicy wytrzymałości USA.
Irańscy przywódcy mogą w tej sytuacji przelicytować i przegapić szansę na zakończenie działań wojennych. Zwłaszcza że zostali już dwa razy oszukani przez USrael, a do władzy doszli młodsi i bardziej skrajni politycy.
Ja czas skłaniam się jednak do wersji o łgarstwie Trampka, celowym szerzeniu chaosu informacyjnego i manipulowaniu rynkiem. Zarazem bardzo chciałbym się mylić…
DONIESIENIA
Zbrodnie wojenne.
W żadnym razie nie dajcie się nabrać na szantaże emocjonalne Izraelczyków! Zdaje się, że wczoraj Iran trafił rakietą balistyczną osiedle ludzi pracujących w pobliskiej elektrowni atomowej. Byli zabici i blisko setka rannych. Teraz przez tydzień syjoniści będą piać o skandalicznym terroryzmie, szokować relacjami, a może i paradować zagranicznych dziennikarzy po miejscu zdarzenia.
Zastanawiające jest, że Izrael nawet nie próbował zatrzymać rakiet. Może to rezultat wyczerpania zasobów obronnych, a może zdecydowali się w ten sposób na pobudzenie współczucia zagranicznego i determinacji wewnętrznej.
Dodatkowym elementem ma być szok związany z rzekomym atakiem „w pobliżu” elektrowni Dimona, tyle że od zbombardowanego osiedla jest ona oddalona o ok. 20 km. Bardzo, bardzo wątpię, aby Iran chciał eskalacji poprzez atak na infrastrukturę atomową.
Co więcej, ten ośrodek jest powszechnie uznawany za centrum pozyskiwania plutonu i prac nad bronią jądrową. Tymczasem Izrael już od lat prowadzi zamachy na naukowców irańskich związanych z energią nuklearną i wzbogacaniem uranu. Tak więc jest to najpewniej odpowiedź właśnie na to oraz bombardowanie cywili przez Izrael.
Tak, to nadal jest zbrodnia wojenna, ale pozwolę sobie przypomnieć, co do tej pory zrobił USrael:
- W Iranie zaatakowany ponad 81 tysięcy obiektów cywilnych, w tym 61 tysięcy domów, 275 placówek medycznych, prawie 500 szkół i 17 ośrodków Czerwonego Półksiężyca, który zresztą raportuje wszystkie te dane. Liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych wynosi ponad 1500. Zdaje się też, że wczoraj ktoś zbomardował stację odsalania wody w irańskim Bushehr…
- Do tego dochodzi Liban, który przez syjonistów traktowany jest jako przyszły „Lebensraum”. Siły zbrojne Izraela zabiły tam już ponad tysiąc osób. Południe kraju jest stopniowo zajmowane, a mosty łączące go z resztą państwa są niszczone. Trwa także wyburzanie budynków.
- Cały czas zabijają też ludzi w Gazie i ograniczają tam wjazd pomocy humanitarnej. Dodatkowo tylko wczoraj nielegalni osadnicy przeprowadzili ataki na 15 wiosek w Zachodnim Brzegu.
Potępianie zbrodni wojennych i ataków na cywili jest jak najbardziej słuszne, ale proszę patrzeć na działania obu stron. To, że nie widzicie w telewizji efektów brutalnych działań USraela nie znaczy, że ich nie ma.
Jak zabijają Żydów, to terror i zbrodnie wojenne. Kiedy zabijają Żydzi, to dzień jak co dzień. Co więcej, to Izrael jest tutaj agresorem i to oni konsekwentnie dążą do eskalacji.
Atak na bazę Diego Garcia.
Według doniesień USraela, w kierunku formalnie brytyjskiej, a tak naprawdę amerykańskiej bazy, gdzie stacjonują ich bombowce, wystrzelono dwie rakiety balistyczne. Jedna z nich miała zostać zestrzelona, a druga ulec awarii w trakcie lotu.
Jest to o tyle intrygujące, że baza Diego Garcia znajduje się o 3780 km od najdalej wysuniętego w jej kierunku punktu Iranu, a więc o wiele dalej, niż ma na to pozwalać zasięg ich pocisków. Tymczasem Chamenei osobiście wydał polecenie, aby ograniczyć się do rakiet o zasięgu do 2 tysięcy kilometrów.
Wydaje się wątpliwe, aby Iran faktycznie wystrzelił te rakiety. Zwłaszcza, iż ta informacja pochodzi wyłącznie z jednej strony, a oficjele irańscy – którzy byli do tej pory znacznie bardziej prawdomówni od Amerykanów i Izraelczyków – natychmiast temu zaprzeczyli. Nie ma też zupełnie żadnych dowodów, na potwierdzenie tego doniesienia.
W ocenie specjalistów wygląda to raczej na mistyfikację, mającą na celu wciągnięcie innych graczy w konflikt poprzez poczucie potencjalnego zagrożenia. Mam tu na myśli głównie Europę.
Próba wyceny kosztów produkcji drona Shahed-136.
Według tej analizy cena wytworzenia w Iranie ich najpopularniejszego drona wynosi ok. 7 tysięcy dolarów. Powodem jest fakt, że produkcja w tym kraju jest mniej więcej pięć razy tańsza niż w USA.
Oferta Trumpa dla darczyńców.
W zamian za sowite wpłaty Pomarańczak oferuje dostęp do raportów na temat bezpieczeństwa narodowego, czyli potencjalnie do danych, na których można godnie zarobić (insider training).
Plagiat.
Biały Dom miał skopiować uzasadnienia rozpoczęcia wojny z Iranem od instytutu będącego izraelską przybudówką.
Analiza.
Ciekawy opis tego, jak Iran eliminował zdolności wykrywania, śledzenia i namierzania ich ataków przez USA.
Dodaj komentarz