
Cele Izraela: bałkanizacja Iranu, osłabienie państw Bliskiego Wschodu, przejęcie wpływów USA w regionie.
Cele Iranu: przetrwanie i zabezpieczenie się przed ponowną agresją w niedalekiej przyszłości.
Cele USA: ???
ESKALACJA
Najpierw USA chciało osiągnąć upadek reżimu poprzez bombardowania i eliminowanie wysokich funkcjonariuszy rządowych. W odpowiedzi Iran atakował wrogie bazy wojskowe w regionie. Władza ajatollahów nie tylko się utrzymała, ale możliwe, że nawet się wzmocniona.
W kolejnym kroku Iran przejął kontrolę nad cieśniną Ormuz i ograniczył transport zasobów energetycznych. Tym samym konflikt został przeniesiony na pole ekonomiczne i to w wymiarze światowym. USrael atakował już nie tylko infrastrukturę reżimową, ale i bazę przemysłową oraz cywilną przeciwnika.
Teraz zbliża się najprawdopodobniej kolejna faza eskalacji, którą może być amerykańska inwazja lądowa. 82. dywizja powietrznodesantowa z USA i ponad 2 tysiące marines z Japonii zmierzają już do regionu…
Uderzenie lądowe wydaje się fatalnym pomysłem i może się skończyć katastrofalnie. Nie wiem, czy ktokolwiek ma pomysł, w jaki sposób można by takową operację przeprowadzić bez fatalnych konsekwencji.
INWAZJA LĄDOWA
Pierwszy scenariusz to przejęcie niewielkiej wyspy Chark (ok. 25 km kwadratowych), gdzie znajdują się rozbudowane instalacje do załadunku ropy i skąd Iran eksportuje ok. 90% tego zasobu. To byłby dotkliwy cios dla Teheranu, ale przecież żołnierze amerykańscy byliby tam nieustannie narażeni na ataki z powietrza. Po co więc prowadzić tam operację lądową, skoro tego terytorium nie da się utrzymać?
Druga opcja to atak na irańskie wybrzeże w okolicy cieśniny Ormuz, który miałby na celu odblokowanie przesmyku dla transportu i zniwelowanie w ten sposób przewagi Iranu.
Marines musieliby jednak najpierw dotrzeć do brzegu, a Iran aktualnie skutecznie kontroluje swoje wody terytorialne rakietami, małymi łodziami oraz dronami powietrznymi i morskimi – wszystko to zapewne schowane w głębokich tunelach. Można próbować zniwelować ich siły, ale im wystarczy przecież kilka szczęśliwych trafień w okręty transportowe.
Dodatkowo całe południe Iranu jest mocno górzyste, co zapewnia obrońcom dużą przewagę i utrudnia eliminację zagrożenia dla desantu. Nie bez znaczenia jest też przewaga znajomości terenu, możliwość przygotowania różnorodnych niespodzianek dla najeźdźców i zapewne wieloletnie przygotowania IRGC do takiego scenariusza.
Teoretycznie istnieją też alternatywne kierunku natarcia lądowego (ze wschodu?), ale te wydają się mocno oddalone od celów strategicznych USA, a ponadto mało realne z wielu innych powodów.
Tak czy siak, każdy z powyższych scenariuszy wiązałby się z poważnymi stratami sił inwazyjnych i zapewne z wydłużeniem konfliktu o wiele miesięcy, jeśli nie lat. Natomiast śmierć znacznej liczby amerykańskich żołnierzy mogłaby zwiększyć determinację Trumpa, a może i samej populacji USA.
Zakładając desant w okolicach cieśniny Ormuz, zapewne rychło okazałoby się też, że logika militarna wymusiłaby szybkie rozrastanie się całej operacji. Gdyby Amerykanom faktycznie udało się przejąć wybrzeże ograniczonymi siłami, to niebawem okazałoby się, że konieczne jest zabezpieczenie ich przed atakami z głębi lądu. Tak więc niezbędna byłaby dalsza ekspansja i przejęcie kolejnych terenów…
KONSEKWENCJE GOSPODARCZE
Cały świat musiałby się mierzyć z apokalipsą ekonomiczną, przy której kryzys z 2008 roku okazałby się niewinną igraszką.
Ograniczenie dostaw produktów petrochemicznych, gazu ziemnego i nawozów spowodowałoby brutalną inflację (a może wręcz stagflację), słabsze zbiory rolne, a może również problemy z produkcją leków czy procesorów. Niemal pewne byłoby też zaoranie całej infrastruktury bliskowschodniej, której odbudowa zajęłaby całe lata.
Gospodarka amerykańska już teraz wisi na krawędzi. Właśnie pęka wielobilionowa bańka private credit, która może za sobą pociągnąć wiele innych elementów. W kolejce czeka też cały hajp związany z AI, który w ostatnim roku ciągnął wzrost ekonomiczny USA, a zapewne nijak nie pokrywa się z rzeczywistością.
Wartość długu publicznego i prywatnego osiąga tam właśnie rekordowe poziomy, a wskaźniki zatrudnienia – podobnie jak wiele innych – nie nastrajają optymistyczne. Kryzys inflacyjny może spowodować zawalenie się całej tej infrastruktury finansowej.
A to i tak tylko cząstka skutków, które spowodowałby taki rozwój wypadków. Do tego wcale nie najbardziej pesymistyczna.
INNE DONIESIENIA
Izrael zachęca Irańczyków do protestowania przeciw reżimowi z pełną świadomością, że ludzie zostaliby wtedy zmasakrowani przez siły rządowe.
Ruska ropa już znajdująca się na morzu została już uwolniona przez USA spod sankcji. Teraz to samo ma się stać z ropą irańską. Bessent (sekretarz skarbu USA) twierdzi nawet, że dzięki tej operacji „irańska ropa zostanie wykorzystana przeciw Iranowi”, LOL.
Marynarze na lotniskowcu USS Gerald Ford w drodze na Bliski Wschód najprawdopodobniej zapchali kible szmatami, a teraz podpalili pralnię. Okręt został teraz skierowany na Kretę celem dokonania napraw.
Pentagon zamierza wnioskować o kolejne 200 miliardów dolarów na wojnę z Iranem. Strach pomyśleć, co dałoby się zrobić z tymi pieniędzmi, gdyby przeznaczyć je na poprawę losu obywateli, ale to zapewne byłby komunis!
Dyplomaci z Omanu i Wielkiej Brytanii, którzy uczestniczyli w negocjacjach poprzedzających wojnę, twierdzą, że Iran zgodził się w zasadzie na wszystkie warunki USA.
Antony Blinken, były sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych, ujawnił, że Izrael wywierał presję na administrację Obamy, aby ta przeprowadziła ataki militarne na Iran. Grozili, że jeśli Waszyngton odmówi udziału w tych działaniach, to Izrael może przeprowadzić atak samodzielnie.
Szef Narodowego Centrum Antyterrorystycznego Joe Kent – wyznaczony na to stanowisko przez Trumpa – zrezygnował z funkcji, stwierdził, że Iran nie stanowił zagrożenia dla Ameryki i oskarżył Izrael o wciągnięcie USA do swojej wojny.
W Izraelu nadal panuje cenzura militarna, a ponadto administracja ogranicza wyloty z Izraela i związała liczbę dostępnych miejsc w wylatujących samolotach z liczbą pasażerów przylatujących. Nie chcą, żeby ludność masowo ewakuowała się z ich „ziemi obiecanej”.
Izrael prowadzi równoległą inwazję na Liban i niemal na pewno planuje przejęcie opanowanych terenów na stałe, co byłoby realizacją procedury znanej z Palestyny. Zabili już ponad tysiąc osób i zapowiedzieli, że dla Libańczyków nie będzie powrotu na tereny zajmowane teraz przez ich siły zbrojne.
Izrael zabił Aliego Larijaniego – pragmatycznego szefa bezpieczeństwa Iranu – który był pragmatycznym politykiem zdolnym do wypracowania porozumienia z USA. To był jednak problem dla syjonistów, bo ich zamiarem jest maksymalne przedłużenie konfliktu.
Dalszą eskalację miało też na celu zbombardowanie przez siły izraelskie infrastruktury gazowej Iranu, co oczywiście musiało sprowokować symetryczną reakcję. Trump twierdzi, że nic nie wiedział, ale w tym przypadku to najprawdopodobniej nieprawda.
Przegląd najnowszych doniesień z regionu w Drop Site News. Polecam śledzić ten serwis zamiast mainstreamowych mediów, gdzie króluje propaganda.
Innym cennym źródłem wiarygodnych danych, ale już bardziej czysto militarnych, jest też Tom Cooper. Tuż przed wybuchem wojny chciałem spróbować skonfrontować opowieści na temat Izraela, które były nam uporczywie sprzedawane od dekad, ale moja wiedza w tym temacie jest i tak ograniczona, więc przynajmniej na razie polecam jego wpisy takie jak „Israel dragging everybody into its War (Part 4)” oraz „(Annual) Post on Why do I think about the situation in the Middle East the Way I do„.
Dodaj komentarz