
2026-01-03.
Trump zlecił armii porwanie Maduro wraz z żoną i przewiezienie ich przed amerykański sąd.
Pretekstem był rzekomy narkoterroryzm, choć służby już kilka miesięcy temu twierdziły, że to fikcja. Niemniej posłużyło to jako zasłona dymna dla łamania konstytucji, bo Don zwyczajnie olał kongres, z którym powinien był uzgodnić działania de facto wojenne. Dla kontekstu dodam też, że Trump miesiąc temu ułaskawił eksprezydenta Hondurasu, który uczestniczył przemycie przynajmniej 500 ton kokainy i odsiadywał 45 lat więzienia.

Wenezuela ma największe na świecie złoża ropy i złota. Ropy ciężkiej i „brudnej”, więc kosztownej w obróbce, ale świetnie nadającej się dla rafinerii w zatoce Meksykańskiej (albo „Amerykańskiej”, po MAGA-przemianowaniu). Ponadto był to ruch bardzo na rękę dla koleżki Trumpa, który hojnie go wspierał w trakcie kampanii.
Celem nie było jednak, a przynajmniej nie wyłącznie, przechwycenie złóż ropy czy ogólnie surowców, ale odcięcie od nich innych (Kuba, Chiny, etc.). Zwłaszcza Kuba jest skrajnie uzależniona od wenezuelskiej ropy, którą wymieniali wcześniej za pracę lekarzy i wojskowych. Maduro miał nawet prywatną gwardię złożoną z kubańskich żołnierzy. Warto może nadmienić, że obsesję na punkcie Kuby ma aktualny sekretarz stanu Marco Rubio.
Dygresja: amerykańskich polityków kubańskiego pochodzenie jest w USA więcej i często nachalnie ściemniają w kwestii legendy migracyjnej swoich przodków. Twierdzą, że uciekali przed straszliwą rewolucją Fidela, podczas gdy tak naprawdę wyemigrowali w trakcie rządów Batisty, czyli amerykańskiego pachołka, którego obalił Castro. Przykłady: Marco Rubio, Bob Menendez, Ted Cruz (ten się okazjonalnie przyznaje do prawdy).
Ogromnym zyskiem było też odwrócenie uwagi od wciąż palącej afery Epsteina, ambicje geopolityczne, propagandowy sukces oraz przypodobanie się faszystowskiemu elektoratowi przez imperialny pokaz bezczelności (might makes right!). Trump nawet niespecjalnie silił się na wymówki – obowiązujące we wcześniejszych administracjach – w rodzaju zaprowadzania demokracji. Reakcje demokratów z kongresu sprowadzały się w zasadzie do pretensji, że Don nie dochował procedur, ale w sumie dobrze, iż ten Maduro nie będzie już gnębił narodu. Europejscy politycy nie byli wiele lepsi.

O ile nie była to robota uzgodniona z siłami wewnętrznymi – a to nadal prawdopodobne, bo wielkiego oporu nie zaobserwowano – to w Wenezueli może być teraz burdel, ponieważ Maduro rozdał broń sprzyjającej mu populacji. Nawet wyzyskanie potencjalnych profitów z ropy czy złota może się okazać kłopotliwe, bo Wenezuela to świetny kraj dla partyzantki (góry, dżungla).

Może dziwić, że marionetkowa noblistka Machado została na razie zupełnie pominięta w rozgrywce, ale to zapewne rezultat jej fatalnego postrzegania w Wenezueli (ponoć 80%+ ludzi jest negatywnie nastawionych). Aktualna wiceprezydent Rodríguez została zaprzysiężona, ale nadal wypowiada się, podobnie jak wojskowi dowódcy, dość buńczucznie wobec dyktatu Trumpa. Piątego stycznia w Caracas miały też miejsce strzelaniny, a chavistowskie bojówki rozstawiły punkty kontrolne. Tak więc dalszy rozwój wypadków bynajmniej nie jest klarowny.

Nawet jeśli Pomarańczakowi uda się zapanować nad Wenezuelą, to nie liczyłbym specjalnie na poprawę losu dla przeciętnego Wenezuelczyka (czy nawet Amerykanina). W ostatnich dekadach chyba nigdzie nie miało to miejsca. Podobnie jak, zapowiadane w niektórych przypadkach, reformy demokratyczne. Iran, Wietnam, Irak, Afganistan, Libia – wszędzie było tylko gorzej, a wszelkie profity były konsumowane przez korporacje. Tym razem nie będzie inaczej, a kraj może czekać jeszcze wiele cierpień.
Przed interwencją poparcie dla działań wojskowych w Wenezueli wyrażało ok. 20% Amerykanów, a niemal 50% było przeciw. Dzięki tradycyjnie idiotycznej i pro-imperialnej postawie mediów opinie zaczynają się już jednak wyrównywać.
W ramach ciekawostki:

- 3 stycznia, 1990 (G. H. W. Bush) – Manuel Noriega (dyktator Panamy), pojmany przez USA w trakcie inwazji.
- 3 stycznia 2020 (D. Trump) – zabicie irańskiego dowódcy elitarnych Sił Ghods, generała Ghasema Solejmaniego.
- 3 stycznia 2026 (D. Trump) – porwanie Nicolasa Maduro z Wenezueli.
Dodaj komentarz